Podatek inflacyjny. Co to takiego?

Natknęłam się przypadkiem na pewien cytat (zobaczysz go w dalszej części wpisu) i mnie olśniło! Pisałam już o inflacji i jej wpływie na posiadane przez nas pieniądze. Napisałam również artykuł dotyczący zjawiska, które nazywamy inflacją stylu życia oraz podałam (prawie że na złotej tacy) zestaw wskazówek jak jej uniknąć. Ale jest jeszcze coś, o czym do tej pory nie wspominałam. Wystarczy jeden rzut oka na tytuł dzisiejszego posta, by zorientować się, co mam na myśli. Tym czymś jest podatek inflacyjny.

Nadrabiam zatem zaległości ;)))

 

 

Jeśli obserwujesz mnie na Instagramie to doskonale wiesz, że zanim zaczęłam pisać ten artykuł, przeprowadziłam króciutką ankietę wśród swojej społeczności.

 

Pytanie brzmiało:

“Czy kiedykolwiek słyszałaś/eś o czymś takim jak podatek inflacyjny?”, a moi Obserwatorzy mogli wybrać jedną spośród dwóch odpowiedzi:

  • A. No pewnie!
  • B. Nie, a co to takiego?

W ankiecie wzięły udział 22 osoby, a głosy rozłożyły się w następujący sposób:

  • A. 5 osób
  • B. 17 osób

Czyli: 23% z osób biorących udział w ankiecie słyszało o podatku inflacyjnym, 77% jeszcze nie. Dziękuję wszystkim tym, którzy zdecydowali się oddać swój głos. Jesteście super! 🎉🎉🎉

 

Zastanawia mnie tylko dlaczego tak niewielka liczba osób zechciała wziąć udział w ankiecie. Pojęcia nie mam, ale jedyne co przychodzi mi do głowy to to, że ludzie wstydzą się przyznać, że o czymś nie słyszeli, bo to oznacza, że o czymś nie wiedzą.  A jak nie wiedzą to wiadomo: wstyd, hańba i kompromitacja…  A przecież to nie tak! To żaden wstyd czegoś nie wiedzieć. Naprawdę! ;))) No ale ok. Może następnym razem moi Obserwatorzy będą odważniejsi. Przynajmniej mam taką nadzieję ;D

 

 

 

 

Podatki, inflacja…

-co to takiego?-

 

Zacznę może od tego, że obowiązek zapłaty podatków na rzecz państwa nakładany jest na obywateli w drodze ustawy podatkowej. Jest jednak jeden bardzo specyficzny podatek, który w sprytny sposób potrafi ominąć obowiązujące przepisy. Wspominał już kiedyś o nim jeden z najsłynniejszych ekonomistów XX wieku Milton Friedman:


“Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy”


 

I nawet, jeśli w tym momencie myślisz sobie:  “co ma piernik do wiatraka?” nie widząc kompletnie żadnego związku pomiędzy inflacją a płaconymi przez siebie podatkami, to zaraz przekonasz się, że ten związek faktycznie istnieje. I -jak na moje oko- ma się całkiem dobrze ;)))

 

 

 

  • Podatki

Płacą je wszystkie dorosłe, pracujące osoby. Zakładam, że Ty również. Z tego względu przypuszczam, że albo doskonale wiesz dlaczego jesteś zobowiązana/y je płacić, albo chociażby podskórnie czujesz, o co w tym wszystkim chodzi.

 

Mimo to, zacytuję definicję znalezioną na stronie portalu podatkowego podatki.gov.pl:

“Podatkiem jest publicznoprawne, nieodpłatne, przymusowe oraz bezzwrotne świadczenie pieniężne na rzecz państwa. Podatki stanowią główne źródło dochodów państwa oraz umożliwiają finansowanie jego działalności”

 

Więcej na temat podatków oraz tego jaką pełnią funkcję możesz sobie przeczytać na stronie w/w portalu podatkowego. Natomiast to, co będzie istotne w dalszej części tego artykułu to fakt, iż podatki można podzielić na bezpośrednie i pośrednie. Nas dzisiaj będą bardziej interesować te drugie, o czym przekonasz się w dalszej części artykułu ;)))

 

 

 

  • Inflacja

redukuje siłę nabywczą Twoich pieniędzy. Brzmi to dość skomplikowanie, ale chodzi o to, że poprzez jej działanie maleje jednostkowa wartość każdej posiadanej przez Ciebie złotówki. Skoro ta wartość maleje, to Ty -siłą rzeczy- z biegiem lat, za tę samą kwotę, możesz kupić coraz mniej towarów i usług

 

konsumuje siłę nabywczą Twoich oszczędności. Inflacja potrafi zjeść nie tylko zysk (odsetki) wypracowywany przez środki, które trzymasz na lokacie lub koncie oszczędnościowym, ale również sprawia, że odłożony kapitał traci na wartości.

  • przy czym ważna jest tutaj relacja pomiędzy inflacją a stopami procentowymi. Żeby można było mówić o sytuacji, w której to inflacja zjada wypracowany na lokacie zysk, oprocentowanie depozytów musi być mniejsze, niż ona sama (przykładowo: inflacja 4,7%, a lokata założona na 2% w skali roku)
  • jakiś czas temu, w jednym z artykułów dotyczących inflacji, obliczyłam zysk z lokaty przy założeniu, że jej oprocentowanie wynosi 3% w skali roku, a inflacja jest na poziomie 2,5%. Jak myślisz: czy w takim przypadku można liczyć na zysk? Czy może jednak trzeba liczyć się ze stratą? Sprawdź sam(a)!

 

 

pojawia się w momencie, gdy Narodowy Bank Polski (NBP) zwany również bankiem centralnym, zaczyna nadmierny dodruk pieniędzy. Mamy wtedy do czynienia z sytuacją, w której to w szybkim tempie rośnie ilość nowych banknotów wprowadzanych do obiegu. Niby fajnie, ale jak przyjrzymy się temu z bliska to przestaje już być tak kolorowo. Zwłaszcza, jeśli duża liczba dodrukowanych pieniędzy nie idzie w parze z rozwojem gospodarczym kraju.

  • dodruk pieniędzy zwiększa popyt na towary. Jest tylko jedno małe “ale”. Za zwiększonym popytem nie nadąża podaż. Jednym słowem: banknotów w obiegu przybywa szybciej, niż towarów i usług, które realnie możemy za nie nabyć. To z kolei zawsze kończy się w ten sam sposób. A więc wzrostem cen. Co jest całkiem logiczne, bo jak czegoś jest mało to zyskuje to na wartości.
  • należy również pamiętaj o jednej bardzo istotnej sprawie. Każdy nowy banknot, który pojawia się w obiegu osłabia siłę tych, które już jakiś czas sobie w tym obiegu krążą.

 

podatek inflacyjny co to takiego

 

Wyższa inflacja:

To zysk dla rządu, ponieważ:

  • do budżetu państwa wpływa więcej pieniędzy (z podatków pośrednich)
  • wypłaca świadczenia, które są realnie coraz mniej warte (dziś za te same pieniądze można kupić mniej, niż jeszcze rok temu)

To strata dla obywatela, ponieważ:

  • wynagrodzenia tracą realną wartość (i tu znowu tak samo jak w przypadku wypłacanych świadczeń: za tą samą kasę można kupić mniej)
  • oszczędności tracą na wartości

 

 

 

Z ciekawości spójrzmy jak prezentuje się wskaźnik inflacji za ubiegły miesiąc


CPI w Polsce, wrzesień 2020

“Ceny towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu 2020 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 3,2% (przy wzroście cen usług – o 7,2% i towarów – o 1,7%).

W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług wzrosły o 0,2% (przy wzroście cen usług – o 0,4% i towarów o 0,2%)”

Dane pochodzą ze strony Głównego Urzędu Statystycznego


CPI inflacja w Polsce wrzesień 2020
Źródło danych GUS: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-we-wrzesniu-2020-roku,2,107.html

Na wykresie: ceny towarów i usług konsumpcyjnych (zmiana w % do analogicznego okresu roku poprzedniego)


Przedstawiony wykres można oczywiście znaleźć w plikach do pobrania na stronie GUS ;)))

 

Rzut oka i wszystko jasne.

Porównując ceny towarów i usług z września tego roku, z tymi które obowiązywały we wrześniu zeszłego roku, w łatwy sposób zauważymy, że poszybowały one w górę, o 3,2%. Nie jest to oczywiście rekord w tym roku. Bywało więcej, co łatwo dostrzec na przedstawionym wykresie. Miesiące styczeń-luty-marzec to czas, kiedy zaliczyliśmy bardzo wyraźną górkę. Odpowiednio 4,3-4,7-4,6%. Jak z pewnością pamiętasz, dało się to odczuć robiąc zakupy w tamtejszym czasie. 

 

 

Dla porównania spójrzmy również

……jak prezentował się wskaźnik inflacji od stycznia 2018 roku do marca 2020

Dane pochodzą ze strony Głównego Urzędu Statystycznego


inflacja w Polsce od styczeń 2018 do marzec 2020
Źródło danych GUS: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-w-marcu-2020-roku,2,101.html

Na wykresie: ceny towarów i usług konsumpcyjnych (zmiana w % do analogicznego okresu roku poprzedniego)


 

Widać na nim wyraźnie, że do maja 2019 inflacja utrzymywała się na poziomie poniżej celu inflacyjnego NBP (dla przypomnienia cel ten wynosi 2,5%). Co ciekawe, w analizowanym okresie czasu, najniższy zanotowany wskaźnik CPI wyniósł 0,7% (styczeń 2019). Jednak od tego czasu cały czas inflacja systematycznie rośnie (z małym spadkiem odnotowanym w miesiącach wrzesień-październik 2019).

 

 


Psssst!

dołącz do mojej społeczności

 Bądź na bieżąco i oglądaj migawki zza kulis 🖤


 

 

Podatek inflacyjny

-czas połączyć wszystkie kropki :)))-

 

Nie trzeba mieć doktoratu z matematyki, aby zorientować się, że inflacja to ukryta forma opodatkowania, a podatek inflacyjny to nic innego jak dochód rządu pozyskiwany z inflacji.

No bo przecież:

  • Rząd nie uchwala żadnych nowych podatków
  • formalnie stawki podatków już istniejących nie rosną

 

A mimo to:

  • rosną wpływy do budżetu państwa uzyskane z podatków pośrednich, zwłaszcza z akcyzy i VAT-u
  • rośnie nominalny poziom produktu krajowego brutto: za wszystko płacimy więcej, stąd nominalny PKB rośnie
  • zmniejsza się za to koszt obsługi długu publicznego, w związku z czym rząd ma zielone światło i może pozwolić sobie na zwiększanie zadłużenia kraju

 

Magia?

Bynajmniej.

 

Działanie jest dość proste.

Mimo, że gospodarka “nie rośnie”, to w szybkim tempie do obiegu trafiają nowe pieniądze. Te dodrukowane.

  • rośnie inflacja -> rosną ceny towarów i usług -> a to z kolei sprawia, że:
  • jest więcej środków w budżecie państwa (podatek inflacyjny się kłania.. pamiętasz o wpływach z podatków pośrednich?) -> rośnie nominalny PKB -> to z kolei daje zielone światło rządowi, w przypadku gdyby ten chciał zwiększyć zadłużenie kraju (zwłaszcza, że dla Komisji Europejskiej znaczenie ma stosunek długu do wzrostu produktu krajowego brutto)

 

Jednak, aby rząd mógł skorzystać z pakietu tych dobrodziejstw musi trzymać rękę na pulsie i nie może dopuścić do wzrostu stóp procentowych.

oszczednapolka

Domyślasz się już czemu są one ostatnio na tak niskim poziomie? ;)))

Trzymaj się ciepło! I zdrowo!

🌧🧦🧣🍂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *