Rzucam słodycze! Czy to oznacza większe oszczędności?

rzucam słodycze, rzucam cukier

Rzucam słodycze! I jeść już ich nie będę. Wyrzekam się ciast z kremem, tortów i batoników. Obiecuję samej sobie przechodzić obojętnie obok stoiska z bezami i rożkami. Nie skusi mnie już subtelny szelest otwieranej paczki przepysznych, grubo krojonych paprykowych chipsów, a na słodziutkie i tłuściutkie pączki będę patrzeć z nieskrywaną pogardą. Yyy… z tą pogardą troszkę przesadziłam 😉 Bliżej prawdy będzie jak napiszę, iż będę na nie patrzeć bez większego zainteresowania. Patrzeć na pączki z pogardą … – nie potrafiłabym.

Z całą pewnością słodycze jadłabym do dziś, gdyby nie to, że 1 marca rozbolał mnie brzuch. Cały brzuch. I to dosłownie. Ciężko było mi wskazać dokładne źródło bólu. Próbowałam sobie pomóc stosując najprostsze domowe sposoby. Niestety bez rezultatu. Udałam się więc po pomoc do lekarza. Odczekałam niecałe dwie godzinki w kolejce. Dostałam leki. A właściwie receptę z zapisanymi lekami. Zażyłam specyfiki i poczułam się lepiej.

Jak na porządną obywatelkę przystało zrobiłam sobie nawet badania, jednak te niczego nie wykazały. Jestem zdrowa. Najprawdopodobniej -gdzieś po drodze- popełniłam jakiś błąd dietetyczny, łącząc z sobą produkty, których nie powinnam była połączyć…

 

Nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie

 

Wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu.

Nie sądzę oczywiście, żeby powodem mojego złego samopoczucia był zjedzony tego dnia batonik. Wiem jednak, że słodycze to nic dobrego.

Kłopoty ze zdrowiem skłoniły mnie do refleksji. Przyjrzałam się uważnie swojej diecie. Zrobiłam rachunek sumienia i stwierdziłam, że -owszem- jadam zdrowo, ale jednocześnie za często zdarzają mi się jedzeniowe grzeszki. Właściwie -prawdę mówiąc- zdarzały mi się codziennie. Batonik, ciasteczko, czekoladka. No cóż…. nikt nie jest idealny. Ja również.

Chorowałam prawie 2 dni. Przez ten czas prawie nic nie jadłam. Nie chciało mi się jeść. Kompletnie nie czułam takiej potrzeby. Co więcej, nie czułam nawet ochoty na słodycze.

Stwierdziłam, że muszę wykorzystać nadarzającą się okazję i postarać się je rzucić.

rzucam słodycze, zaczynam zdrową dietę

 

Podejście 1000.500.100.900!

 

Nie jest to moja pierwsza w życiu próba rzucenia słodyczy. Jest to jednak jedyna, co do której impulsem do wprowadzenia zmian w zakresie żywienia, były chwilowe kłopoty ze zdrowiem. Mam zatem większą motywację, niż przy poprzednich próbach, by ta nie skończyła się fiaskiem.

Postanowiłam, że:

  • rzucam słodycze
  • przestaję jeść białe pieczywo
  • ograniczam picie kawy
  • ograniczam picie mleka

Przy czym:

  • brak słodyczy rekompensuję sobie jedzeniem słodkich owoców, w tym również tych suszonych. Wszystko oczywiście w rozsądnych ilościach. A’propos. Ostatnio zasmakowały mi suszone śliwki i daktyle. Odkrywam więc zupełnie nowe smaki
  • białe pieczywo zastępuję ciemnym. I to takim jakościowo lepszym (niewykluczone, że kiedyś całkowicie zrezygnuję z jedzenia chleba. Czuję jednak, że to jeszcze nie ten moment)
  • Nie chcę całkowicie rezygnować z kawy. Ograniczam jej spożycie do jednej dziennie.
  • Ponoć dorosłe osobniki (a za takiego się uważam 😉 ) w ogóle nie powinny pić mleka. Kazeina i te sprawy. Wiem jednak, że nie potrafię wypić kawy bez mleka. Tak więc tu mam dylemat. Być może zastąpię krowie mleko jakimś innym. Tego jeszcze nie wiem. Póki co będę je dodawać tylko i wyłącznie do kawy. Ciepłe kakao wypite przed snem przechodzi do historii.

 

Rzucam słodycze!

Czy to oznacza większe oszczędności?

 

Od czasu, gdy postanowiłam rzucić słodycze minęło dokładnie 21 dni. Przez ten czas zdążyłam się już zorientować co i jak.

Tak więc, na zadane pytanie bez dwóch zdań mogę odpowiedzieć przecząco. Z pewnością nie uda mi się zwiększyć ilości odkładanych co miesiąc oszczędności tylko dlatego, że zrezygnowałam z jedzenia słodkiego. Co więcej, rozważam zwiększenie budżetu na wydatki związane z jedzeniem.

Jak to możliwe?

Pamiętasz jak pisałam na czym nie warto oszczędzać? Wymieniłam tam podróże, rozwój osobisty i… zdrowie. Z jednej strony rzucam słodycze, więc teoretycznie skoro nie wydaję pieniędzy na puste kalorie to w portfelu zostanie mi ich więcej. Z drugiej jednak strony zastępuję je zdrową żywością. Taką lepszej jakości. A za tą lepszą jakość muszę odpowiednio więcej zapłacić.

Nie żałuje jednak pieniędzy. Zdrowie ma się jedno. Łatwo jest je stracić. Bardzo ciężko odzyskać. Warto o nie dbać i nie dopuścić do sytuacji, że któregoś dnia nas ono opuści.

oszczednapolka

 

2 Replies to “Rzucam słodycze! Czy to oznacza większe oszczędności?

    1. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Moim skromnym zdaniem wystarczy postanowić sobie “rzucam słodycze” i konsekwentnie się tego trzymać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *