Ja też byłam kiedyś nieoszczędna…

ja też byłam kiedyś nieoszczędna...

Cenisz sobie szczerość? Mam nadzieję, że tak, bo ja cenię ją sobie bardzo. Tak bardzo, że muszę Ci się do czegoś w tym poście przyznać: ja też byłam kiedyś nieoszczędna…

Nim doszłam do tego poziomu wiedzy o finansach i oszczędzaniu, na którym jestem w chwili obecnej, popełniłam mnóstwo błędów.

Jednak nie wstydzę się do tego przyznać. Konia z rzędem temu, kto nigdy w życiu nie popełnił żadnego błędu 😉 

Niestety wszyscy popełniamy błędy, ale sztuką jest je zauważyć i zrozumieć, po czym wyciągnąć odpowiednie wnioski i wrócić na właściwe tory.

Na bakier z oszczędzaniem

Niestety. Tak jak już pisałam ja też byłam kiedyś nieoszczędna…

Pamiętam, jak zaraz po zdaniu matury poszłam do pierwszej w życiu pracy.  Co prawda nie była to dla mnie wymarzona praca, ale wspaniale wpasowała się w przerwę wakacyjną pomiędzy skończonym liceum a rozpoczęciem studiów.

Zdobywałam pierwsze doświadczenia na rynku pracy, nie nudziłam się w wakacje i jeszcze mi za to płacono. No bajka po prostu! Był tylko jeden mały minus: niskie zarobki. Starczało mi wtedy jedynie na ciuchy, waciki i drobne przyjemności. Myśl, że nie mam z czego oszczędzać miała mnie wtedy całkowicie rozgrzeszyć z faktu, iż tego nie robię. I tak też właśnie było – rozgrzeszała mnie całkowicie.

ja też byłam kiedyś nieoszczędna...Po studiach pierwsza poważna praca

Może nie tak od razu. Czekałam na nią rok. Właściwie czekałam to nie jest chyba dobre słowo. Szukałam jej przez calutki, okrągły rok. Znalazła się w końcu. Choć bliżej prawdy jest napisanie, że to ja ją znalazłam. I znowu niskie zarobki nie zachęcały mnie do odkładania pieniędzy na czarną godzinę, ale poszłam z postępem i postanowiłam odkładać niewielkie sumy, by po roku oszczędzania móc wyjechać na wakacje (wspólnie z MCM, rzecz jasna).

I tak doszłam do punktu, w którym to:

Nie oszczędzałam, choć wydawało mi się, że jest inaczej

Trochę to zawiłe, bo w pewnym sensie oszczędzałam pieniądze.

Miałam jasno sprecyzowany, jeden jedyny cel: WAKACJE.

Niby wszystko, ładnie pięknie, a jednak czegoś tu brak. Mimo, że cały rok sumiennie zbierałam pieniądze, to zaraz po skończonych wakacjach na moim koncie oszczędnościowym widniało jedno wielkie “zero” a ja wracałam do punktu wyjścia. O funduszu awaryjnym oraz funduszu bezpieczeństwa nie było nawet mowy. Sytuację trochę ratował fakt, że wtedy jeszcze mieszkałam z rodzicami i w kryzysowej sytuacji mogłam liczyć na ich pomoc.

MCM z pewnością również nie odmówiłby mi pomocy, ale w tym przypadku to mi byłoby głupio o nią prosić chłopaka 😉

Zmiana pracy i troszkę wyższe zarobki

Jak się z pewnością domyślasz styl oszczędzania bez zmian: na konto oszczędnościowe odkładam dokładnie tyle samo środków, co przed podwyżką, za to więcej wydaję.

Wyprowadzam się za to z rodzinnego domu, więc sprawy się troszkę komplikują, bo trzeba wziąć życie w swoje ręce, a do ewentualnej porażki głupio się przyznać.

Moment, który zmienił wszystko

Otrzymujemy rachunek – dopłata za ogrzewanie. W międzyczasie psuje się nam samochód. Nieszczęścia chodzą przecież parami. To tak żeby było śmieszniej. Pytanie tylko dla kogo..

Podejmujemy decyzję o rezygnacji z wakacji i łatamy dziurę budżetową środkami przeznaczonymi na wyjazd.

Teraz z oszczędzaniem jestem za pan brat

Ta sama praca i dużo wyższe zarobki

Postanawiam poprosić Szefa o podwyżkę. Dwie rozmowy i w końcu dostaję, co chcę.

Nie chcę za to nigdy więcej dopuścić do takiej sytuacji, jak ta opisana wcześniej. Zaczynam edukację finansową. Zmieniam styl prowadzenia domowego budżetu, modyfikuję sposób podziału środków stanowiących nasze oszczędności.

Żałuję, że…

mając 19 lat nie miałam tej wiedzy, którą mam w chwili obecnej 🙂

Cieszę się, że…

mimo tego, że żyłam nieoszczędnie trwoniąc pieniądze na różne niepotrzebne mi rzeczy, to byłam również na tyle rozsądna, by nigdy nie żyć “ponad stan”.  Wydawałam co prawda wszystko co zarabiałam, ale nigdy nie było sytuacji, że nie starczało mi do kolejnej wypłaty.

Nigdy nie brałam kredytu ani pożyczki. Nie miałam karty kredytowej ani limitu w koncie osobistym z czego, w chwili obecnej, niesamowicie się cieszę.

Proszę, nie popełniaj moich błędów…

Oszczędzaj, ok?

Aby nie zabrakło Ci do tego motywacji, w poprzednim poście, wypisałam pięć cytatów, które motywują do oszczędzania pieniędzy.

Serdecznie zachęcam Cię do przeczytania w wolnej chwili, naprawdę warto.

Tymczasem życzę miłego dnia! I do zobaczenia na blogu już wkrótce 🙂

Oszczędna Polka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *